Ogień kusi i fascynuje od wieków. Od zawsze. Poza swoimi podstawowymi funkcjami (ciepło, schronienie, podgrzewanie żywności, poczucie bezpieczeństwa) posiada dodatkową – magiczną. Płomienie zdają się być czymś na pograniczu realności i czarów, świata rzeczywistego i drugiego, poza nami. Nie posiada określonej formy. Jest jednocześnie dobrodziejstwem cywilizacji i jej stałym zagrożeniem (obawa przed „czerwonym kurem” charakteryzowała od wieków kazdego człowieka). Wielu chciałoby go posiadać na własność, ponieważ może stać się najpiękniejszą ozdobą salonu. Nowym trendem stały się panoramiczne kominki, które są znacznie szersze i większe niż te tradycyjne. Płonący wewnątrz nich ogień stanowić może mały spektakl, w który wpatrywać się będą urzeczeni domownicy i ich przyjaciele. Hipnotycznej mocy płomieni z pewnością doświadczył każdy z nas. Pierwsze takie przeżycia łączą się z grupowymi ogniskami. Szczególnie zimą ogień bezpiecznie odgrodzony od nas gablotą będzie wabił, by móc grzać się w jego cieple oraz – by podziwiać. Największe dzieło sztuki nie dorówna temu, co stworzyła sama natura. A ujarzmiony żywioł od zawsze dawał człowiekowi silne poczucie władzy i dominacji nad całą przyrodą. Gdy deszcz pada za oknem i zaczynają wszystkich ogarniać stany depresyjne, często wystarczy siąść przy kominku. Może wprowadzić to spokój, a w miejsce melancholii zagości zaduma. Panoramiczne kominki nie należą do drobnych wydatków, ale każdy jego właściciel z pewnością przyzna, że warto było wydać nawet znaczną sumę za widok tańczących płomieni.